wtorek, 30 grudnia 2014

Wiedeński Prater? Tak, poproszę!


Najpierw do Prateru, a jak zostanie trochę czasu to pozwiedzamy Wiedeń.

Czy ten Dobry Trop jest rzeczywiście taki dobry jak go maluję?
Pomyślmy... Zastanówmy się...
Dlaczego nie?
Ma być przecież jak najatrakcyjniej.
Ma być dużo zabawy.
Ma być dużo emocji i wrażeń skumulowanych w jeden dzień.

Ale zacznijmy od początku...

sobota, 27 grudnia 2014

UFO w Bratysławie


Wyruszyliśmy w pośpiechu, bo weekend, o dziwo, trwa tylko dwa dni.

Polska jaka jest - każdy widzi, zacznijmy więc od momentu, w którym znajdujemy się na terenie obcym.

Cóż za piękne chwile, kiedy słońce wznosi się coraz wyżej i wyżej, a Ty suniesz samochodem wąskimi dróżkami przez malutkie miejscowości i w każdej z nich podziwiasz w oddali zameczek wznoszący się na szczycie góry.

Czy nie cieszy Was chwila, w której przekroczycie granicę i słyszycie obcy język? Chwila, gdy spoglądając na jakiś napis, zastanawiacie się - co to do cholery oznacza?

Ja to uwielbiam.

czwartek, 18 grudnia 2014

DOBRY TROP: Słowacja - Austria

Co dobrego na krótki weekendowy wypad? Zakopane? Kraków?
A może by tak poza... poza Polskę...
No to gdzie?
Skoro tylko na weekend, to niezbyt daleko.
No i znowu: gdzie?
Niemcy?
Przecież tam nie lubią Polaków.
Ukraina?
Nie, no wojna.
Litwa, Białoruś?
Za blisko wojny.
Słowacja?
Za bli... 
No ale może tam od tej drugiej strony.
Hmmm...
No dobra.
Ale przecież Słowacja taka oklepana. Woda płynie ciepła i zdrowa. A ileż można tego ciepła i zdrowia. No nie wiem, jak w góry to po co kupować Euro. Mamy swoje Polskie, piękne góry.
A Bratysława?
Hmmm... to ciekawe. Niespenetrowana Bratysława.
A co tam można robić?
Lepiej: gdzie jest stamtąd blisko?
No gdzie?
Do Wiednia, oczywiście!
Ale to już nie Słowacja, tylko Austria!
Brawo geografie!

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Słowacja - Austria (trailer)


Już niebawem relacja z DOBREGO TROPU: 

Polska -> Słowacja -> Austria-> Polska

niedziela, 14 grudnia 2014

Wprowadzenie.


W odległych czasach, w sytuacji zaawansowanej konwersacji towarzyskiej... Nieosiągalny dla mnie intelektualnie ON, zwrócił się do mnie w tych oto mistycznych słowach: 
- "Wyjechać gdzieś na wakacje? Tyle pieniędzy? I po co? Żeby zobaczyć coś co mogę zobaczyć w internecie? Nie, nie! Wolę kupić nowe gry, meble 
do mieszkania, komputer, telewizorek". 
Nie odezwałem się już więcej do NIEGO, olewając dalszą dyskusję z NIM przeszedłem do bujania w chmurach z osobnikiem NIĄ, która to miała mi do opowiedzenia fascynującą historię o magicznej Florencji.
I tak oto wspominam pierwsze momenty mojej fascynacji światem nie kończącym się na Polskich przygodach. Momenty, sytuacje, wrażenia, doświadczenia, cudne i niezapomniane widoki, o których chciałbym i z wielką radością wam opowiem i które wam pokażę.