środa, 14 stycznia 2015

GRAZie - czyli jak zanudzić czytelnika Austrią





Wiem, wiem, wiem...
Austria już była.
No i co z tego? Nie podoba się, to do domu!

Naturalnie, że żart!
Był Wiedeń, ale Graz...
Skoro Dobry Trop wiedzie właśnie tak - trudno, trzeba pisać.


Przygoda w Grazu zaczyna się wieczorem, a kończy rankiem.
Najlepiej!
Przyjeżdżasz zmęczony, bo jechałeś (człowieku) z Polski, a to kawałek przecież jest.
Zjadłeś obiad w Brnie, więc jesteś nadal głodny.
Lokujesz się w hotelu i myślisz: co zjem? Jedzenie! Jedzenie!
Opuszczasz więc hotel i szukasz.
Jeżeli masz szczęście, jak ja...
Wchodzisz do tego mikro-lokalu, witasz się z tym facetem o rysach twarzy nawiązujących do zamachów bombowych...
Spoglądasz za niego na kręcący się kawaaaał mięcha i gdy on podchodzi z tasakiem żeby urąbać Ci kawałek tego pysznego, soczystego...
Ty zamawiasz kebab wegetariański.

Najedzony wracasz do hotelu i zanim ponownie zaczniesz być głodny, palisz papierosa z paczki o zabarwieniu czerwonym i kładziesz się spać.
Jeśli widoki z okna hotelowego są ciekawe - masz szczęście.

Wstajesz rano wypoczęty, odpoczęty... zaczęty...

Zwiedzasz Graz.
Dziwów nie ma.
Ładnie jest.
Czysto.
Schludnie.
Przyjemnie.

Jeśli dopisuje Ci pogoda - fart!
Graz w ostrym świetle poranka, ze świeżym powiewem wiatru, zwiastującym gorący i parny dzień - świetne!
Pijesz kawę w Rynku... nie na krześle, przy stoliku... przechadzając się z nią!
I łapiesz pozytywną energię na resztę dnia.

Że sympatyczni i przyjaźnie nastawieni ludzie, to nie muszę mówić?
Aczkolwiek cechami tymi charakteryzują się nieco mniej niż w Wiedniu.

Życie w Graz toczy się swoim szybkim i równomiernym, a zarazem nieco sennym rytmem.
Nie ma spiny!
Wiesz co masz zrobić i robisz to, ale... za chwilkę... a i tak wszędzie zdążysz.

Czy wyobrażacie sobie bezpieczne miasto? Takie, w którym staruszki mogą przemierzać nocą ulice bez obawy o swoją pozłacaną, sztuczną szczękę?
Wróć!
Napisałem miasto?
Państwo!
Wyobrażacie sobie takie państwo?
Miasto, państwo... bez różnicy! Graz, Austria.

Miejsca, w których powinieneś się znaleźć, odwiedzając Graz, podążając moim Dobrym Tropem:

- Rynek


Rynek - Graz

Rynek w tym mieście... specyficzny, bo na planie trójkąta. Jak wspomniane już było - należy wypić poranną kawę. Nadto wskazane jest rozglądanie się...

Refleksja: 

Dotarłem do Grazu nocą i ciężko było znaleźć jakiś porządny, solidny, bezpieczny parking. Nie mając zbyt dużego pola manewru postanowiłem zostawić samochód przy drodze... no takiej w mieście... ciasno wszędzie, budynki wysokie... obawy spore. No bo jak oni mi auto, to ja tu na zawsze...
Zostawiłem.
Wyjrzałem przez okno z hotelowego pokoju... no gdzieś w oddali majaczyła jego karoseria.
Jest dobrze, ale nie idealnie.
Minęło trochę czasu i wróciłem do wspomnianego okna w celu oddania się przyjemności palenia, bo pokój dla niepalących.
Odpalam, zaciągam się, wypuszczam i obserwuję okolicę.
I idzie!
Menel!
Pijany w trzy d...!
I zawraca się! I w prawo! I w lewo!
I coraz bliżej aut stojących przy drodze (a jednocześnie przy chodniku).
Myślę sobie (nauczony w Polsce): zaraz zacznie kopać lusterka!
A jeśli wraca z piwa... no to wiadomo... moczopędne, to co zabrał, to odda... na któryś samochód! Byle nie mój!
I idzie... z jednej strony chodnika na drugą i znowu na pierwszą...
I zbliża się...
I już prawie...
I jest... na wysokości pierwszego automobilu!
I... no niesamowite wręcz!
To było jakby magnes! Jakby magnes przyciągnął go w przeciwną stronę!
I człowiek zachwiany staje się stabilny!
I człowiek pijany staje się trzeźwy!
I robi wszystko żeby przypadkiem (bo wie, że jest pijany) nie zahaczyć sobą o czyjeś auto!
Czy to tak tylko w Graz? Czy to tak wszędzie tylko nie w Polsce?

Zaskoczenia:

Czysto!
Spokojnie!
Bezpiecznie!
Przyjemnie!

Garść informacji:

- Waluta: Euro,
- Koszt winiety Austriackiej - 8,5 Euro,
- Ograniczenia prędkości w Austrii - w terenie zabudowanym: 50 km/h, poza terenem zabudowanym: 100 km/h, na autostradach: 130 km/h,
- Co kupić?: nie obiło mi się o uszy żeby Graz słynęło z jakiegoś godnego uwagi wyrobu,
- Co zjeść?: dokładnie jak w "co kupić?".

Wskazówki:

Rynek - znajdźcie Hauptplatz
Hotel - kliknij tutaj!

I jeszcze mała fotorelacja:


Nie za dużo tych "wystrzałowo-wybuchowych" akcentów?
W Rynku
W Rynku
W Rynku
Ponownie w Rynku
I jeszcze
I nadal
I znów
Ostatnie...
Moje ulubione. (Teraz to już ostatnie)
Kolorowe kłódki. Miłość forever.
W każdym większym mieście spotkacie kłódki.
Co to za moda kłódkowa?
Z zachodu?
Dla fanatyków magicznych uliczek!
Dla fanatyków starych aptek!
Dla fanatyków zwyczajnych ulic!

Bonus:

Czy wy też uważacie, że postarzałe, rzadko uczęszczane, brudne, pordzewiałe i zarośnięte stacje kolejowe mają w sobie coś magicznego? Takie ukryte piękno? Taką długą i ciekawą historię do opowiedzenia?

Stacja kolejowa (Czechy - Austria)


GRAZie...

4 komentarze :

  1. Zazdroszczę ładnej pogody w Graz, bo mnie nie było dane cieszyć się tam słońcem. Muszę powiedzieć, że to miasto, to nie tylko Rynek. Każdy ogląda to, co chce - prawda, ale myślę, że odwiedzający dużo straci, jeśli nie wespnie się na Górę zamkową z charakterystyczną wieżą z zegarem i piękną panoramą miasta. To taka mała sugestia ode mnie. :)
    Z niecierpliwością czekam na opisy kolejnych miejsc.. bo szczerze mówiąc Austrii nie lubię. :P

    Pozdrawiam
    Najwierniejsza Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwierniejsza Czytelniczko,
      Być może masz rację, co do Góry Zamkowej. Nie mogę jednak polecać czegoś, czego nie dane mi było zobaczyć. Wina kiepskiego researchu? Braku czasu? Pewnie i jedno i drugie. :)
      Jeśli tylko będzie mi dane ponownie pojawić się w tym miejscu, obiecuję, że Górę odwiedzę, jednakże będąc zdania, że istnieją dziesiątki krajów, które mają do zaoferowania więcej niż Austria (czyli uważam podobnie jak Ty), wątpię w to, że Graz pojawi się na mojej drodze kolejny raz. Ale zgodnie z zasadą: lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć... Cieszę się, że o Górze napisałaś. Dziękuję za czynny udział w tworzeniu mojego bloga.
      Pozdrawiam, BZ. :)

      Usuń
  2. podrozezpsami14 marca 2015 21:40

    Sciagnieta lajkiem na fb zajrzalam i widze Graz... Nocowalam tam raz (chyba nie w tym samym b&b (ale tez calkiem milym) i po Twojej relacji zaluje, ze nie wybralismy sie chociaz na maly spacer po miescie... moze nastepnym razem, Graz jest po drodze z mojego obecnego domu do mojego starego domu wiec okazji nie zabraknie, nie omieszkam opisac :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam odwiedzić, ale nie na długo. :p Dużo masz tych domów :p Również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń